sobota, 7 czerwca 2014

Zwiększ skuteczność twojego sklepu dzięki przemyślanej grafice

Twoja witryna e-commerce jest najbardziej istotnym narzędziem marketingu online. Jest to jedyny element, którego bezpośrednim efektem jest sprzedaż. Wszystkie inne zasoby które udostępniasz w sieci służą tylko budowie pozycji strony e-commerce. W końcu brak własnego sklepu to brak sprzedaży on-line. Dlatego też najmniejsze zmiany skuteczności na stronie sprzedażowej mogą mieć znaczny wpływ na zyski.

Jednym ze sposobów, aby zwiększyć współczynnik sprzedaży, jest użycie odpowiednich elementów graficznych na stronie sklepu.

Istnieje 7 podstawowych elementów graficznych których należy użyć, aby zwiększyć współczynnik konwersji w sklepie internetowym. Są to:

  • Logotyp
  • Grafika Nagłówka
  • Grafika wypunktowań
  • Ilustracje produktów
  • Grafika podkreślająca dostępność gwarancji
  • Przycisk "Kup"
  • Grafika Stopki

O znaczeniu i zasadach tworzenia firmowego logotypu możesz przeczytać w artykule: Logo dla firmy: co musisz wiedzieć o tworzeniu logotypu.

Nagłówek podobnie jak logo buduje markę witryny. Nagłówek nadaje ton całej witrynie i może zrobić wiele, aby zwrócić uwagę użytkowników na jej dalszą zawartość. Doskonały nagłówek może stymulować użytkowników nie tylko do tego aby zapoznali się z Twoją ofertą, może też bowiem służyć budowie zaufania do Ciebie jako sprzedawcy.

Są takie miejsca na stronie gdzie w punktach starasz się wyliczyć zalety produktu bądź korzyści z wyboru Twojej oferty. Grafiki wypunktowań pozwalają zwrócić uwagę użytkownika na te fragmenty strony, niejako izolując je od pozostałej treści. Nawet jeśli użytkownik pobieżnie przegląda stronę szybko ją przewijając, to właściwie dobrana grafika wypunktowań, może pochwycić uwagę odwiedzającego i spowodować iż zatrzyma się on na elemencie który chcesz wyróżnić.

Grafika produktu jest tym elementem strony, który potencjalny klient musi ale i chce zobaczyć. Produkt bez atrakcyjnej reprezentacji wizualnej po prostu się nie sprzeda. Klienci chcą zobaczyć, co kupują. Mówi się nawet, że klienci kupują oczyma. Kupujący w internecie nie może wziąć produktu do ręki, tym bardziej więc musi widzieć jego wizualizację. Tylko ona może pchnąć go do ostatecznej decyzji o zakupie. Oczywiście pod warunkiem, że będzie wystarczająco przekonująca.

Grafika podkreślająca dostępność gwarancji to też istotny element strony. Klienta interesuje zawsze sam produkt, czyli w wypadku witryny e-commerce, jego wizualizacja, opis lub parametry oraz informacje co do gwarancji. Dlaczego akurat gwarancja jest tak ważna? Otóż dlatego, że robiąc zakupy w sieci podświadomie zakładamy, iż są one obarczone większym ryzykiem. Martwimy się głównie o jakość produktu i możliwość jego ewentualnej naprawy lub wymiany. Dlatego strona na której dostępność i zasady gwarancji są wyróżnione, budzą z miejsca większe zaufanie kupujących. Można powiedzieć że grafika przyciągająca uwagę kupującego do gwarancji ma na celu łagodzenie obaw kupującego.

Kliknięcie "Kup teraz" jest ostatnim krokiem w procesie sprzedaży. Jest to swoiste wezwanie do działania. Podpowiada potencjalnemu nabywca co powinien robić dalej. Więcej, można powiedzieć że go kusi, co oznacza że musi być odpowiednio atrakcyjny i zachęcający. Nie można dopuści aby kupujący miał problem ze zidentyfikowaniem takiego przycisku.

Jeśli klient przeglądając stronę dotarł do stopki, można założyć że postanowił zrezygnować z zakupów. Stopka jest więc ostatnią szansa na dostarczenie klientowi bodźca do zmiany zdania.

Twoja witryna e-commerce powinna być zaprojektowana tak, aby krok po kroku doprowadzać klienta do nieuchronnego wniosku o konieczności dokonania zakupu akurat u Ciebie. Odpowiednie grafiki obecne na stronie sprzedaży podkreślą każdy jej istotny punkt, każdy etap procesu sprzedaży, tak aby kupujący nie zboczył z przeznaczonej dla niego ścieżki.

Logo dla firmy: co musisz wiedzieć o tworzeniu logotypu

Zdecydowałeś się założyć firmę. Masz prawie wszystko co potrzeba aby zacząć działać - jest już gotowy biznes plan, posiadasz wystarczający kapitał i ustaliłeś już budżet przedsięwzięcia, są gotowi do pracy dla Ciebie pracownicy, są przygotowane i zaplanowane strategie marketingowe. Ale jest tylko jedna rzecz, której brakuje: logo Twojej firmy.

Rzecz wydaje się z początku mała, niemal naprawdę nieistotna. Nie zdajesz sobie jednak sprawy, jak ważna jest dla Twojej firmy. Przez lata logo będzie reprezentować Twoją firmę na zewnątrz, to właśnie logo będzie sprzedawać Twoje produkty lub usługi. Warto więc poświęcić mu trochę czasu. Tylko jak i od czego zacząć? Oto kilka wskazówek, jak stworzyć logo firmy.

Zrób to sam?

Po pierwsze, musisz zdecydować, czy masz zamiar zrobić logo samodzielnie czy tez zlecisz jego wykonanie profesjonaliście.

Jest to stosunkowo łatwy wybór. Jeśli masz jakieś artystyczne umiejętności oraz dysponujesz czasem na ich wykorzystanie, spróbuj wykonać logo samodzielnie. Taka decyzja pozwali zaoszczędzić czas i pieniądze. Natomiast jeśli brak ci odpowiednich umiejętności, to nie masz innego wyboru, jak tylko powierzyć stworzenie logo firmy do komuś, kto jest ekspertem w tej dziedzinie. Bez wielkiego trudu można znaleźć renomowanych i utalentowany projektantów. Aby to zrobić, warto przejrzeć zasoby internetu i zapoznać się z portfolio różnych grafików.

Poszukiwanie inspiracji

Świat Internetu jest miejscem tętniącym życiem. Łatwo tu znaleźć inspirację dla logo Twojej firmy.

W internecie znajdziesz też różnego typu "wizardy" i "kreatory" logo. Jest z nimi tylko jeden problem. Logotypy które proponują są bardzo podobne do siebie, a więc logo które w ten sposób stworzysz na pewno nie będzie oryginalne.

Znajdziesz też wiele stron proponujących gotowe projekty, niestety problem tutaj polega na tym, iż nie masz nigdy pewności, czy podobnego logotypu nie kupi firma z sąsiedniej ulicy. Jest to zresztą ogólniejszy problem, dotyczący na przykład gotowych szablonów stron www, które są tanie tylko dlatego, ze nie są niepowtarzalne.

Korzystając z gotowego produktu uruchamiasz stary jak świat mechanizm - masowa produkcja jest tania ale nie jest oryginalna. Naszym zdaniem nie warto dla zaoszczędzenia paru groszy rezygnować z niepowtarzalności znaku firmowego swojej firmy.


Dalsza część artykułu dostępna jest tutaj: Logo dla firmy: co musisz wiedzieć o tworzeniu logotypu

wtorek, 16 lipca 2013

Google'owi też się nie udaje

Jeśli jesteś właśnie w dołku bo nie udał Ci się świetnie się zapowiadający internetowy bussiness, nie załamuj rąk.
Na przykładzie kolejnych projekótw Google widać, jak trudno jest dobrze trafić w oczekiwania "rynku" nawet gdy ma
się nieograniczone mozliwości finansowe, oraz stada analityków na swoje usługi. No chyba że świadczy to o profesjonalizmie grupy zawodowej pod tytułem Analitycy w ogóle, ale to juz temat na inną rozmowę.

Ale do rzeczy. Nie tak dawno świat obiegła wieść o porażce kolejnego projektu Google, to jest Google Reader'a. Były jednak i takie eksperymenty Google, które nie trwały nawet pełnego roku.

O serwisach Gmail i Google Docs, wie prawie każdy. Ale czy kiedykolwiek słyszał o Google Lively czy Aardvark? Obie usługi przetrwały w świecie Google ledwie rok, po czym Google "wyciągnął wtyczkę".
W koncernie Google nazywa się to "wiosenne porządki". Nie jest jednak prawdą, że Google likwiduje tylko nieudane, niepopularne wśród użytkowników projekty.
Również znane i popularne usługi czasami ulegają "dezintegracji", jako że najwidoczniej nie przynoszą zakłądancyh profitów. Tak zdaje się było z Google Reader'em, który był dosyć popularny a jednak poległ. Według oficjalnego oświadczenia w tej sprawie liczba użytkowników spadła w ostatnich latach i to było przyczyną zamknięcia serwisu.

W dniu 1 listopada następuje zamknięcie popularnej uslugi iGoogle służącej do tworzenia osobistych "landing pages".
Użytkownicy odpowiedzieli protestami i głosowali w internetowej petycji przeciwko planom zamknięcia serwisu. Póki co jednak Google pozostaje nieugięty.

Poniżej spis wybranych usług wycofanych dotychczas przez Google:
  • Google Lively (*2008, †2008) - klon "Second Life", jego zamknięcie ogłoszono na blogu 19 listopada 2008
  • Google Wave (*2009, †2010) - oprogramowanie dające możliwość wymiany informacji, tworzenia raportów i grupowej pracy nad dokumentami w czasie rzeczywistym. 6 grudnia 2010 projekt przekazano fundacji Apache (Apache Software Foundation).
  • Google Sidewiki (*2001, †2011) - dodatkowa funkcja w Google Toolbar pozwalająca użytkownikom na komentowanie do dowolnej strony internetowej i dzielenie się uwagami z przyjaciółmi.
  • Google Labs (*2002, †2011) - na stronie Google Labs spółka informowała użytkowników o nowych funkcjach i rozwijanych usługach. W dniu 17 października 2011 r. Google zawiesił program.
  • Google Desktop (*2004, †2011) - Google Desktop to bezpłatna wyszukiwarka treści na komputerze osobistym. Oprogramowanie pozwala przeszukiwać wiadomości e-mail, skompresowane archiwa i wiele innych typów plików. Jako bonus Google dostarczał pasek boczny z różnymi widgetami. Chociaż użytkownicy mogą nadal pobrać Google Desktop, jednak firma 5 września 2011 zastopowała rozwój i dalsze wsparcie dla usługi.
  • Google Pack (*2005, †2011) - -pod nazwą pakietu Google Pack oferowane były różne programy w postaci archiwum do pobrania, np.: Google Skype, Firefox (z paska narzędzi Google Toolbar) i RealPlayer.
  • Google Notebook (*2006, †2011) - użytkownicy Google Notebook mogli tworzyć i zarządzać notatkami. W lipcu 2012 roku firma przeniosła wszystkie istniejące notesy do Google Docs. Od marca 2013 roku podobną usługę oferuje Google Keep w Google Drive.
  • Google Gears (*2007, †2011) - Google Gears to rozszerzenie przeglądarki, które pozwala użytkownikom m.in. na synchronizację treści ze stron internetowych i czytać w trybie offline. W listopadzie 2011 roku firma Google ogłosiła zawieszenie usługi, jako powód podano konieczność uwolnienia zasobów które przeniesione zostaną na prace rozwojowe nad implementacją standardu HTML5.
  • Google Search Timeline (*2007, †2011) - funkcja "Google Search Timeline" przedstawiała wyniki wyszukiwania na osi czasu. Od 2011 roku Spółka wskazuje Google Trends jako rozwiązanie zastępcze. Osoby które szukają danych historycznych mogą zaś skorzystać z usługi "Ngram view".
  • Google Fast Flip (*2009, †2011) - agregator wiadomości zaprezentowany w 2009 roku. Projekt miał gromadzić i prezentować zasoby pochodzące z czasopism i gazet.
  • Google Listen (*2009, †2011) - mechanizm subskrybowania i odsłuchiwania podcastów. W dniu 1 Listopada 2012 r. projekt zarzucono ponieważ (zgodnie z wpisem na  blogu Google) jest wiele innych (w domyśle lepszych?) aplikacji do obsługi podcastów.
  • Google Aardvark (*2010, †2011) - w 2010 Google kupiło Aardvark do zaledwie 50 milionów dolarów. Celem było dostarczenie rozwiązania do budowy "wspólnot wiedzy". Zarejestrowani użytkownicy byli w stanie przypisać temat i odpowiadać na pytania innych użytkowników oraz samemu zadawać pytania do innych tematów.
  • Google Buzz (*2010, †2011) - Buzz był społecznościowym dodatkiem do Gmail rozszerzenie, zarzuconym na rzecz rozbudowy Google+.
  • Google Video (*2005, †2012) - konkurent dla YouTube, zarzucony po przejęciu tegoż
  • Google mini (*2005, †2012) - rozwiązanie dla małych i średnich firm przeznaczone do przeszukiwania zasobów firmowych Intranetów
  • Google Code Search (*2005, †2012) - usługa umożliwiająca wyszukiwanie fragmentów kodów udostępnionych na wolnych licencjach. Została uruchomiona 5 października 2006 roku, a zamknięta 15 stycznia 2012 roku
  • Picasa for Linux (*2006, †2012) - począwszy od 2006 r. Google zaoferowł aplikację do zarządzania zdjęć Picasa także dla użytkowników Linuksa, zaś w 2012 zakończono wsparcie.
  • Picasa Web Albums Uploader for Mac (*2006, †2012) - 20 kwietnia 2012 Google zakończył wsparcie dla "Picasa Web Albums Uploader for Mac." Google zaleca by zamiast tego korzystanić z programu Picasa dla systemu Mac OS
  • Jaiku (*2007, †2012) - system mikro blogów Jaiku Google przejęło w 2007 a zamknęło w 2012 roku.
  • Google Apps for Teams (*2008, †2012)
  • Google Talk Chatback (*2008, †2012)
  • Google Adsense for Feeds (*2008, †2012)
  • Knol (*2008, †2012)
  • Google Friend Connect (*2008, †2012)
  • Places Directory App for Android (*2009, †2012)
  • Google Flu Vaccine Finder (*2009, †2012)
  • Picnik (*2010, †2012)
  • Google Classic Plus (*2010, †2012)
  • Google Related (*2011, †2012)
  • Google One Pass (*2011, †2012)
  • Google News Badges (*2011, †2012)
  • Google Postini Services (*2007, †2013) - w 2007 roku Google przejął Postini, firmę produkujacą oprogramowanie zabezpieczające, w tym do odfiltrowywania spamu i złośliwego oprogramowania z ruchu e-mail.
  • Google Building Maker (*2009, †2013) - usługa do tworzenia modeli 3D dla Google Earth
  • Google Voice App for Blackberry (*2010, †2013) - wsparcie dla Blacberry Voice-over-IP zawieszono w bieżącym roku
  • Google Cloud Connect (*2011, †2013) - plugin pozwalający importować dokumenty Microsoft Office 2003, 2007 i 2010 do Google Docs i pracować nad nimi wraz z kilkoma osobami. Ponieważ aplikacja na Google Drive oferuje podobne funkcje i jest dostępna dla wielu platform, firma zawiesiła Cloud Connect 30 kwietnia 2013.
  • Snapseed Desktop for Macintosh and Windows (*2012, †2013) - w 2012 Google przejęło firmę Nik Software i jej aplikację do edycji zdjęć: Snapspeed. W 2013 r. wstrzymano rozwój płatnych wersji dla Windows i Mac OS. Aplikacja dla Androida i iOS nadal istnieje i jest nadal wolna.
  • Google Reader (*2004, †2013) -  internetowy czytnik kanałów Atom i RSS (program niesamodzielny - dostępny tylko przez przeglądarkę). Usługa ta pozwalała m.in. grupować kanały oraz udostępniać listy subskrybowanych przez siebie kanałów RSS.

piątek, 5 lipca 2013

De Optymalizacja SEO (SED)

W ciągu ostatniego roku Google podjął próbę wyeliminowanie z silnika wyszukiwarki mechanizmów które dotąd dawały przewagę witrynom opierającym swoje powodzenie na rozbudowanym użyciu różnego typu trików z zakresu SEO. Ideą przyświecającą tym działaniom jest uzależnienie pozycji strony w wyszukiwarce jedynie od jakości treści na stronie.
Co więcej wydaje się, że intencją jest "wyrównanie szans" pomiędzy witrynami do tego stopnia, by witryny które dotychczas posiadały ukryte atuty nie tylko je straciły, ale też aby zapłaciły za swoje "niesportowe zachowanie" jeśli nie zechcą z nich zrezygnować.

Czy czas już na Search Engine De-Optimization?

Wygląda na to że po epoce SEO nadchodzi czas na de-optymalizację stron www. Zanegowana została w zasadzie każda technika wcześniej wykorzystywane do wspierania pozycji witryny w wynikach wyszukiwania inaczej niż poprzez dostarczanie wysokiej jakości treści. Z jednej strony bardzo wzrosła zdolność do rozróżniania dobrych i słabych treści przez algorytmy indeksujące Google.
Z drugiej zaś niemal każda mała możliwość aby poprawić naszą pozycję względem konkurencji metodami SEO nie tylko została zneutralizowana,
ale też najczęściej odwróciła się przeciwko nam.

Jak mówiliśmy, intencją jest zapewne "zobiektywizowanie" wyników wyszukiwania, a działania z dziedziny SEO są coraz częściej traktowane jako nakierowane na zakłócanie mechanizmów indeksowania, a więc szkodliwe i dlatego właśnie są zwalczane.

Oznacza to, że jeśli w przeszłości już zatrudnialiśmy kogoś, aby poprawić pozycję witryny w wyszukiwarkach, to jest prawie pewne, że niektóre z podjętych działań przekroczyły próg tego, co Google uznaje za dopuszczalne. A to z kolei oznacza że pilnie potrzebujemy de-optymalizacji, aby wyłączyć potencjalnie niebezpieczne dla naszej witryny elementy które mogą uniemożliwić wykorzystanie jej prawdziwego potencjału.
Mówiąc po prostu, jeśli nie wyłączymy tych niebezpiecznych mechanizmów, jest bardzo prawdopodobne że pozycja naszej strony spadnie bardziej niż wynika to z jakości prezentowanych na naszych stronach treści.

Od czego zacząć?

Pierwszą rzeczą którą należy zrobić aby Google nie uznał jej za "nadmiernie zoptymalizowaną" jest przyjrzenie się treści na każdej stronie pod kątem ewentualnej zmiany zmianę elementów, które mogłyby być postrzegane jako wątpliwe. Istnieje powszechna zgoda, że następujące elementy mogą stanowić przeszkodę w uzyskaniu wysokiego rankingu:

  • atrybuty title w tagach href - użycie w tagach title wartości składających się z "nienaturalnie brzmiących" sekwencji słów kluczowych może być traktowane przez Google jako nadużycie 
  • linki wewnętrzne - należy unikać zgodności fraz, szczególnie ze słowami kluczowymi, opisujących wzajemne linki wewnętrzne
  • atrybuty alt w tagach img - w tagach img należy atrybuty alt także wypełniać w sposób naturalny, unikając prostych zestawów słów kluczowych, tekstów promocyjnych, sentencji itp.
  • boldowanie słów kluczowych - obecnie Google nie traktuje odrębnie boldowanych elementów dokumentu, ale ich nadmierna ilość w połączeniu z boldowaniem słów kluczowych może być uznana za nadmierną optymalizację.
  • tag keywords - właściwie nie używany, ale należy go unikać, bo także ma wpływ na nadmierną optymalizację.

tagi description - Google właściwie nie bierze ich pod uwagę obliczając ranking strony, ale używa ich np. do wyświetlania wyników wyszukwiania.
Oznacza to, iż "zależy mu" na jakości opisów, a szczególnie na to aby były adekwatne, nie przeładowane słowami kluczowymi a co więcej inne dla każdej podstrony, jako
że inaczej nie mają zastosowania. Jak zwykle nieodpowiednie ich użycie może prowadzić do obniżenia rankingów.

Linki

Od samego początku funkcjonowania wyszukiwarek ilość linków do strony była zasadniczym czynnikiem określania jej wartości. Obecnie jednak liczy się nie tylko ilość, ale też jakość linków. Google aktywnie i ostro "prześladuje" strony z linkami słabej jakości.
Co więcej wygląda na to, że sama ilość linków staje się nieco mniej znaczącym elementem oceny strony. Czas gdy zdobywaliśmy linki bez oglądania się na ich wartość bezpowrotnie minął. Co więcej, mimo że w praktyce nie zależy od nas, kto linkuje naszą stronę, to zgodnie z polityką Google, możemy zostać potraktowani jako naruszający zasady bo linki do naszej strony nie są "wystarczająco dobre".

Wydaje się, że głównymi czynnikami źle postrzeganymi przez Google są:

  • niska jakość linkującej do nas strony
  • brak powiązania pomiędzy tematyką strony linkującej i docelowej
  • zbyt wysoki poziom optymalizacji SEO zawartości tytułu w hiperłączach linkujących do naszej strony

Podsumowując można powiedzieć, że obecnie dobry link potrafi być o kilka rzędów wielkości więcej warty od słabego, a co więcej słabe linki szczególnie te silnie zoptymalizowane (np. zawierające nienaturalne frazy i słowa kluczowe w tagach tytułowych) mogą prowadzić do znacznego spadku rankingu.
Najbardziej szkodliwym czynnikiem wydaje się być obecność takich właśnie linków.

sobota, 22 czerwca 2013

Dlaczego warto inwestować w ilustracje na stronie internetowej

Najnowsze aktualizacje silników wyszukiwarek pokazują wyraźnie, że im mniej zdjęć masz na swojej stronie, tym większa szansa że Google cię zignoruje.
Trzeba się jednak zastanowić, czy oznacza to, ze należy swoją stronę www przeciążyć masą niepotrzebnych zdjęć i ilustracji, licząc na zbawienne efekty w zakresie SEO?
Zapewne wiele zależy od wyszukiwarki o której mowa. Schemat "zachowania" najpopularniejszej wyszukiwarki, czyli Google sugeruje,
iż dobre efekty osiągnie ta witryna w której na każdej stronie można znaleźć co najmniej jeden obraz wysokiej jakości.

Dlaczego jednak Google tak bardzo "kocha" ilustracje?

Zanim zaczniemy krytykować fanaberie twórców wyszukiwarki zastanówmy się, czy aby nie podąża ona za ogólnoświatowym trendem.
Świat jest innym miejscem niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu, żyjemy bowiem w dobie cywilizacji obrazkowej, w której obraz stał się nośnikiem informacji chyba bardziej znaczącym niż pismo. Coraz rzadziej widzimy czarno białe czasopisma bez ilustracji,
coraz więcej zaś ilustrowanych magazynów, a i "pisana" treść którą ze sobą niosą coraz częściej staje się wtórna w stosunku do sfery obrazu, ale to chyba temat na inną rozmowę.

Większość treści dostępnych dzisiaj online opiera się na subtelnym zestawieniu tekstu i obrazów, zaś odbiorcy odnoszą się do tego, co widzą na ekranie, jako do pewnej całości. Doskonałym przykładem są liczne i popularne serwisy społecznościowe które nijak nie mogą obejść się bez treści wzbogaconych licznymi ilustracjami

Ogólnie obserwuje się coraz silniejszy trend wymiany i współdzielenia treści. Udostępnianie wiadomości stało się tak popularne, że strona bez opcji "Share it" jest uważana za przestarzałą. A jak najłatwiej zachęcić użytkowników naszej witryny do kliknięcia "przycisku społecznościowego"? Wystarczy dołączyć ładną i interesującą ilustrację do naszej strony lub naszego posta, by mieć nadzieję granicząca z pewnością, iż znajdzie się wielu takich, którzy zechcą się linkiem do naszej strony podzielić.

Gdy napiszemy niezwykle ciekawy artykuł, a nie poprzemy go równie interesującą ilustracją, sami robimy sobie "krzywdę". Cały czas, i wysiłek który spędzamy na ewentualne badania, pisanie i edytowanie pójdzie na marne jeśli nikogo nie zachęcimy do podzielenia się naszym produktem z innymi. Co więcej, jak już mówiliśmy, ta sama okupiona dużym wysiłkiem publikacja, nie będzie brana pod uwagę przez Google'a, jeśli nie zawiera uzupełniającej go ilustracji wysokiej jakości.

Jeśli zdamy sobie sprawę jak istotnym składnikiem współczesnych stron internetowych są ilustracje, możemy zrozumieć skąd rosnąca popularność serwisów udostępniających darmowe lub niezupełnie darmowe ilustracje. Umieszczanie na swojej stronie ilustracji chronionych prawami autorskimi staje się zbyt ryzykowne, dlatego właściciele storn nie mają wyjścia, mogą sami "wyprodukować" ilustracje biorąc do ręki aparat fotograficzny a następnie Photoshopa, kupić ilustracje lub co najpopularniejsze i zarazem najtrudniejsze, znaleźć darmowe fotografie przeczesując żmudnie potężne zasoby Internetu. Dla tych którzy nie mają talentu w kierunku grafiki i fotografii opcja pierwsza praktycznie odpada. Z kolei znalezienie odpowiednich obrazów wolnych od praw autorskich w Internecie jest teraz trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Jako że popyt na darmowe obrazy nadal rośnie, było kwestią jedynie czasu, nim zaczęły pojawiać się nowe firmy, aby wypełnić rynkową pustkę. Mamy obecnie w sieci sporo popularnych banków zdjęć, gdzie ceny zaczynają się od 1 euro, ale...
Ale te same ceny rosną wraz z rozdzielczością, a mówiliśmy, że Google lubi obrazy wysokiej jakości. Czyli w efekcie za ilustrację trzeba zapłacić co najmniej kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych. A jeśli mamy mieć co najmniej jedną każdej na podstronie... Robi się drogo.

Tak czy inaczej w ostateczności chodzi o pieniądze, więc szansa że fotografie na stronę internetową dostaniemy za darmo jest coraz mniejsza.

Oczywiście sprytny webmaster pomyśli tak. Umieszczę na stronie choćby obrazki swojego psa, a Google się nabierze. Nic bardziej mylnego.

Google jest coraz "mądrzejszy" a obecnie jest w stanie rozpoznawać tematykę obrazów których używasz by wypełnić swoje strony. Ilustracje które umieszczasz obok Twoich postów muszą korelować z tematyką strony, inaczej bardziej psują niż poprawiają jej ranking.

Ciąg dalszy nastąpi

sobota, 23 marca 2013

Ciekawy pomysł: strona promująca grę Battlefield

Wczoraj przypadkowo trafiłam na stronę internetowa zapowiadającą nową wersję gry Battlefield. Byłam pod sporym wrażeniem pomysłu z którym ją zrealizowano.

Strona została zaprojektowana ciekawie tak pod względem technicznym jak i pod względem marketingowym. Użytkownik wchodzący na stronę widzi zaparowaną, pokrytą kroplami deszczu szybę. Widoczne na szybie napisy sugerują, że za szybą COŚ się kryje. Nie można jednak tak po prostu zobaczyć, co znajduje się za szybą. Jedyne co możemy zrobić, to "przetrzeć" szybę. Po sekundzie zauważymy, że przetarte miejsca ponownie szybko zaparowują, tak że nie jesteśmy w stanie dokładnie obejrzeć widocznych za szybą scen z najnowszej wersji gry.

 

Pomysł jest świetny z marketingowego punktu widzenia. Firma prezentuje grę uchylając jedynie rąbka tajemnicy w sposób co najmniej tajemniczy, co zapewne ma szansę zaintrygować niejednego potencjalnego gracza. Na pewno też niejeden potencjalny klient będzie w stanie docenić sam pomysł z jakim zrealizowano stronę internetową.

Mnie osobiście zafascynował fakt pomysłowości twórców strony. Można chyba powiedzieć, iż pomysł na tę konkretną stronę jest genialny w swojej prostocie.

Nie chcę bynajmniej powiedzieć, iż z technicznego punktu widzenia zrealizować podobną funkcjonalność było prosto. Nie ukrywam, że bardzo mnie zaciekawiło to, w jaki sposób osiągnięto tak fascynujący efekt graficzny. Zapewniam, że analiza javascriptowego kodu strony potrafi także zaskoczyć:)

Jedyne co można zarzucić twórcom strony, to fakt, iż zaniedbali sprawę samego ładowania się strony. Strona ładuje się stosunkowo wolno a dodatkowo potrafi nie dociągać wszystkich potrzebnych elementów na czas, co powoduje że czasami wyświetla się wyjątkowo niepoprawnie.

piątek, 21 grudnia 2012

Życzenia Świąteczne

Spokojnych, zdrowych, radosnych świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w serdecznym gronie rodzinnym. 
Niechaj tegoroczne piękne Święta przyniosą betlejemski blask wszystkim Wam.


czwartek, 6 grudnia 2012

WordPress: Projektowanie własnego tematu WordPress, część 6

W poprzednich częściach pisałam o tworzeniu szablonów nagłówka i stopki, lecz to szablon index.php jest z kilku powodów najistotniejszym elementem tematu WordPress. Pierwszy z tych powodów jest związany ze sposobem ładowania tematów przez silnik CMSa. WordPress szuka w katalogu tematu w pierwszej kolejności pliku index.php, co więcej w wypadku braku niektórych innych szablonów, aplikacja domniemuje, że brakujące elementy znajdzie właśnie w index.php.

Nasz dotychczasowy szablon miał bardzo prostą formę:

        <?php get_header(); ?> 
 
        <div id="container">

            <div id="content">
               <!-- #content, główny kontent strony --> 
            </div>

        </div><!-- #container -->

        <div id="primary" class="widget-area">

        </div><!-- #primary .widget-area -->

        <div id="secondary" class="widget-area">

        </div><!-- #secondary -->
 
        <?php get_footer(); ?> 
 
Za chwilę opiszę jak uzupełnić powyższy szkielet o elementy które sprawią że stanie się on w pełni funkcjonalny.

Pętla

W drugiej części naszego cyklu pisałam o mechanizmie Pętli. Szablon index.php jest związany na trwałe z pętlą w tym sensie, że inicjuje ją i kończy. Bez  obsługi pętli zaś nie ma WordPress'a. Oto najprostszy przykład implementacji pętli wewnątrz szablonu:

<?php while ( have_posts() ) : the_post() ?>
   <?php the_content(); ?>
<?php endwhile; ?>

Pętla zaczyna się słowem kluczowym while a kończy poleceniem endwhile. Wewnątrz użyto funkcji the_content(), która pobiera treść artykułu z bazy danych i wpisuje ją w wynikowy kod html. Gdy chcemy pobrać treść artykułu do dalszej obróbki, powinniśmy użyć innej funkcji: get_the_content(). Funkcja the_content() posiada pewną ciekawą cechę. Jeśli w treści artykułu odnajdzie znacznik <!--more--> to wyświetli treść tylko do tego znacznika a dodatkowo wygeneruje hiperłącze po kliknięciu którego użytkownik będzie miał szansę zobaczyć cały artykuł. Funkcja the_content() przyjmuje parametr pozwalający określić jak wygląda taki link. Opisana funkcjonalność pozwala wyświetlić trailery kilku artykułów z przyciskami typu "czytaj dalej", warto przy tym wiedzieć, że nie zadziała ona w szablonach wyświetlających tylko jeden artykuł.

Treść artykułu powinniśmy poprzedzić jego tytułem. Aby wyświetlić tytuł możemy użyć funkcji the_title(), którą możemy wywołac w nastepujący sposób:

<?php the_title('<h1>', '</h1>'); ?>

Parametry widoczne w wywołaniu wygenerują nam kod html: <h1>Nasz tytuł</h1>. Funkcję moglibyśmy wywołać także w ten sposób:
<h1><?php the_title(); ?></h1>

a efekt końcowy byłby ten sam.

W wypadku artykułów wielostronicowych nie możemy zapomnieć o przyciskach pozwalających użytkownikowi przejść do następnej strony bądź cofnąć się do poprzedniej. Jeśli chcemy wygenerować takie linki, WordPress dostarcza nam rozwiązania jakim jest funkcja wp_link_pages(). Funkcja pozwala nam zapanować nad formą wizualną generowanych linków, wystarczy jedynie właściwie ją sparametryzować. Parametry i domyślne wartości parametrów wp_link_pages() to:

$args = array(
    'before'           => '<p>' . __('Pages:'),
    'after'            => '</p>',
    'link_before'      => '', 
    'link_after'       => '',
    'next_or_number'   => 'number',
    'nextpagelink'     => __('Next page'),
    'previouspagelink' => __('Previous page'),
    'pagelink'         => '%',
    'echo'             => 1
);

gdzie

  •  before (string) jest tekstem który zostanie umieszczony przed każdym linkiem, domyślnie: <p>Pages:
  •  after (string) to tekst po każdym linku, domyślnie </p>
  •  link_before(string) - tekst bezpośrednio przed tekstem opisującym link, domyślnie pusty
  •  link_after (string) - tekst bezpośrednio po tekście opisującym link, domyślnie pusty
  •  next_or_number (string) określa czy używane mają być numery stron, czy tez będą to linki typu "następna, poprzednia" strona Dopuszczalne wartości to:
    •         number (domyślnie)
    •         next
  •  nextpagelink (string) to tekst dla linku kierującego do następnej strony. domyślnie: Next page.
  •  previouspagelink (string) - tekst dla linku kierującego do poprzedniej strony. domyślnie: Previous page.
  •  pagelink (string) Łańcuch formatujący dla numerów stron.  Znaki % w łańcuchu zastąpione zostaną numerami strony, stąd parametr 'Strona %' spowoduje wygenerowanie tekstu "Strona 1", "Strona 2", itd. Domyślnie: %
  •  more_file (string) Strona do której kierują linki. Domyślnie jest to bieżąca strona.
  •  echo (boolean) Przełącznik decydujący czy wynik działania funkcji ma być wpisany do strumienia wyjściowego (umieszczony w treści generowanego html) czy jedynie przypisany zmiennej. Domyślnie: 1 (tak)

W naszym przykładzie użyjemy funkcji w następujący sposób:

<?php 
    wp_link_pages('before=<p>&after=</p>&next_or_number=number&pagelink=Strona %'); 
?>

Każdy artykuł opatruje się zwykle opisującymi go atrybutami, takimi jak data wprowadzenia, autor, itp. Dane tego typu możemy wyświetlić na przykład tak:

<div class="art-meta">

    <span class="author">Autor: <?php the_author_link(); ?></span>, Opublikowano:
    <span class="data"><?php the_time('Y-m-d H:i:s') ?> </span>
    <?php edit_post_link( "Edytuj post" ) ?>

</div>

Dane autora pobieramy funkcją the_author_link() która zwraca nam dane określone w profilu autora (np. imię i nazwisko) oraz link do jego strony domowej. Jeśli w profilu autora nie określono strony, wyświetlana jest tylko "nazwa" autora. Samą nazwę autora moglibysmy też pobraą funkcją the_author(), jednakowoż uważam, że zastosowanie funkcji the_author_link() jest bardziej eleganckie.

Datę utworzenia artykułu pobrano funkcją the_time() z parametrami formatującymi datę. Otrzymana data będzie miała format RRRR-mm-dd HH-mm-ss.

Funkcja edit_post_link() informuje silnik WordPress, że w trybie edycji ma zostać wyświetlony link opisany tekstem 'Edytuj', który zalogowanemu autorowi pozwoli przejść bezpośrednio do edycji artykułu.

Kiedy już wyświetlimy nasz artykuł, możemy zająć się innymi elementami głównego obszaru strony. Czasami na blogach widzimy linki do poprzedniego czy następnego posta. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w treści naszej strony umieścić podobny mechanizm. Wystarczy w tym celu użyć predefiniowanych funkcji next_posts_link() i previous_posts_link() umieszczając je w wybranym miejscu kodu strony.

Tym samym kod naszego szablonu przybierze postać:

 
        <?php get_header(); ?> 

        <div id="container"><!-- #container -->
            <div id="content"> <!-- #content, główny kontent strony --> 

                <?php while ( have_posts() ) : the_post() ?>

                    <?php the_title('<h1>', '</h1>'); ?>

                    <div class="art-meta">
                        <span class="author">Autor: <?php the_author_link(); ?></span>, Opublikowano:
                        <span class="data"><?php the_time('Y-m-d H:i:s') ?> </span>
                        <?php edit_post_link( "Edytuj post" ) ?>
                    </div>

                    <?php the_content(); ?>

                    <div class="link-pages">
                        <?php wp_link_pages('before=<p>&after=</p>&next_or_number=number&pagelink=Strona %'); ?>
                    </div>

                <?php endwhile; ?>

            </div> <!-- #content, główny kontent strony -->
        </div><!-- #container -->

        <div id="primary" class="widget-area">
        </div><!-- #primary .widget-area -->

        <div id="secondary" class="widget-area">
        </div><!-- #secondary -->

        <?php get_footer(); ?>  

W ciele szablonu index.php umieściliśmy poprzednio także wywołania funkcji które ładują nam nagłówek oraz stopkę. Wydaje się, że zapomnieliśmy o bocznych paskach które będziemy wyświetlać na naszej stronie. Czas najwyższy naprawić to zaniedbanie. Użyjemy w tym celu funkcji get_sidebar(). Ale to już w kolejnym odcinku naszej serii ...

piątek, 23 listopada 2012

Atak Pandy czyli Internet w popłochu

Dzisiaj będzie coś na temat pozycjonowania. Osobiście nie pasjonuję się tą dziedziną "wiedzy" a  co więcej mam w stosunku do niej uczucia raczej mieszane.
Wiadomo, że w naszym okrutnym świecie pewnych zabiegów w zakresie SEO nie da się uniknąć, natomiast daleka jestem od zachwycania się wynikami pozycjonerów potrafiących śmieciową stronę wypromować do nieprzyzwoitości.

Dlatego wydarzenia ostatnich dni okrzyczane w mediach zajmujących się problematyką Internetu kolejnym armagedonem bardziej mnie cieszą niż martwią. Ale o co chodzi? Otóż chodzi o rzecz następującą: inżynierowie Google pracujący nad udoskonalaniem wyszukiwarki wprowadzają ponownie poważne zmiany w mechanizmie wyszukiwania. Po raz kolejny w tym roku wyniki wyszukiwania zachowują się zdumiewająco, a szczególnie dotyka to niektórych stron dotychczas ostro podkręconych przez pozycjonerów. Podobno na świecie zanotowano przypadki, kiedy liczba wejść na niektóre strony spadła tydzień do tygodnia o 98%

Na oko wygląda to wszystko na kolejny lifting mechanizmu o sympatycznej nazwie Panda, który to "zwierz" odpowiada za wyławianie kiepskich merytorycznie ale dobrze spreparowanych stron WWW

Jako przeciętny użytkownik Internetu chylę głowę przed mądrością wujka Googl'a. Bardzo mnie bowiem wkurza, gdy w trakcie pracy, szukając czegoś na już a właściwie na wczoraj, natrafiam na górze strony wyszukiwania na jakieś śmieciowe katalogi bezsensownych linków czy "inne takie". Poza tym uważam, że nadmierna podatność wyników wyszukiwania Google na zabiegi pozycjonerów jest z gruntu niedemokratyczna gdyż promuje tych, którzy poza kasą nie mają nic mądrego do przekazania ogółowi.  Jak to się objawia? Ano tak, że wpisując w wyszukiwarkę dowolny niemal termin mamy wielką szansę trafić na górze wyników wyszukiwania, jeśli nie do katalogów, to do 125 sklepów oferujących mydło i powidło. Krótko mówiąc jak nie katalogi to sklepy. Możesz być sobie geniuszem i produkować tony świetnych treści, a mimo to bez kasy na pozycjonowanie wyżej d... nie podskoczysz. Czyż nie jest to bardzo niedemokratyczne?

Reasumując uważam, że Google robi dobrze. Chwała mu za to.

No dobrze. Ale dlaczego wyniki wyszukiwania nieco szaleją. Raz witryna jest na pierwszej stronie, raz na drugiej a potem na 10-tej. Moim zdaniem wiąże się to z faktem, iż po zmianie algorytmu roboty Google muszą przemieść ponownie cały internet, ponieważ pozycja naszej strony zależy między innymi od przychodzących do niej linków, dalej od "wartości" linkujących stron, których wartość zależy od wartości stron linkujących do nich itd. Zanim wszystko to nie zostanie do końca poindeksowane, mogą zdarzać się takie dziwne skoki.

Wracając jednak do Pandy, mimo że bestia to roślinożerna warto wiedzieć jak nie paść jej ofiarą. Oto kilka dobrych rad:

Po pierwsze i najważniejsze: odseparuj wszystkie treści niskiej jakości
O Google Panda wiedzieć trzeba jedno: wychwytuje ona treści słabej jakości. Jeśli znajdzie takie na Twojej stronie, automatycznie obniży jej ocenę nawet wtedy, gdy poza garstką śmieci  znajdzie obok sporo treści wysokiej jakości.
Lepiej więc zablokować indeksowanie wszystkich treści niskiej jakości, aby zapobiec w ten sposób obniżeniu rankingu całej witryny.

No dobrze, ale co Google uważa za treści niskiej jakości? Otóż są to między innymi:
  • powielone wielokrotnie na różnych stronach witryny artykuły o bardzo podobnej zawartości, różniące się od siebie niektórymi słowami lub grupami słów kluczowych. Typowym przykładem są strony sklepów internetowych gdzie występuje wiele produktów o zbliżonych opisach.  Niestety jest to faktyczny problem, bo jak tu unikalnie opisać 150-tą pralkę?
  • artykuły powielone na wielu różnych witrynach (jak wyżej, typowy przykład to strony sklepów internetowych gdzie opisy w różnych sklepach są bardzo podobne)
  • treści posiadające niską "gęstość" to jest niski stosunek tekstu do znaczników html
  • artykuły (teksty na stronach) zbyt krótkie lub zawierające dużo błędów (tak, tak, to też razi Pandę)
  • artykuły generowane automatycznie. Google informuje, że obecnie Panda jest w stanie rozpoznać, czy artykuł został napisany ręką człowieka, czy też jest to zestaw zwrotów i zdań wygenerowanych z automatu. Wydaje się, że algorytm opiera się na wyszukiwaniu takich zestawień zwrotów które statystycznie nie występują w normalnym języku pisanym.
Po drugie: skup się na unikalności
Nie kopiuj artykułów pochodzących z innych stron www. Nie kopiuj ich także i wtedy gdy zamierzasz dokonać "przeróbek" tak aby artykuł był "nie do poznania". Zwykle się to słabo udaje. Aby Panda nie wykryła podobieństwa, treści muszą różnić się zasadniczo. Naprawdę muszą być unikalne.

Uważaj z zatrudnianiem copywriterów dostarczających Ci 120 artykułów dziennie. Idę o zakład, że jedyną wątpliwością jaką będzie miała Panda oceniając takie treści, będzie wątpliwość do której kategorii Web Spamu je przydzielić.

Poza tym unikaj
  • systemów wymiany linków. Oj, nie lubi tego Google.
  • Key stuffing'u (przeładowania stron słowami kluczowymi, a już szczególnie gdy mają się one nijak do treści strony). Typowy przykład może wyglądać np tak: "Zapraszamy do naszego sklepu z ciepłymi szalikami. Nasze ciepłe szaliki są robione ręcznie. Sprzedawane u nas ciepłe szaliki są najlepsze na świecie. Kupuj nasze ciepłe szaliki, bo ciepłe szaliki warto mieć"
  • Cloaking'u (to jest prezentowania robotom Google, a ogólnie wyszukiwarek, treści innych niż pozostałym odbiorcom)
  • Nie używaj Doorway pages, to jest stron które prezentujesz robotom wyszukiwarek, zaś pozostałych użytkowników przekierowujesz z nich automatycznie do innej witryny. Typowe zachowanie Doorway page to takie, gdy wyszukiwarka widzi określoną treść która indeksuje, zaś użytkownik "ludzki" po kliknięciu linku w indeksie wyszukiwarki wchodzi na stronę tylko po to aby być z automatu przekierowywanym na inną stronę za pomocą np. javascriptu.
  • Nie stosuj Page hijacking'u to jest tworzenia kopii prawdziwych stron tylko po to aby zostały zaindeksowane, zaś następnie automatycznie (jak Doorway pages) przekierowywały użytkowników na inne strony
  • Ogólnie używaj redirect'ów rozsądnie i z umiarem
  • Nie stosuj ukrytych tekstów bądź linków używanych po to aby wypełniać stronę nadmiarem informacyjnego szumu nacelowanego na wyszukiwarkę
Miłej zabawy z Pandą:)


wtorek, 30 października 2012

WordPress: Projektowanie własnego tematu WordPress, część 5

W poprzedniej części ukończyliśmy uzupełnianie szablonu nagłówka o elementy dynamiczne generowane przez silnik WordPress. Obecnie przystąpimy do uzupełniania szablonu stopki, która obecnie zawiera jedynie "czysty" html:

</div><!-- #main -->


    <div id="footer"> <!-- stopka -->

        <div id="footer-inner"><!-- #footer-inner, wewnętrzny kontener stopki -->


            <div id="footer-info">                
              <!-- #footer-info --> 

            </div>

        </div><!-- #footer-inner -->

    </div><!-- #footer -->
</div>

</body>
</html> 
 
Podobnie jak nagłówek stopkę uzupełnimy o kilka informacji dynamicznie generowanych przez środowisko WordPress. U góry stopki umieścimy link do strony głównej, bo linków wewnętrznych nigdy nie jest za wiele:)
W tym celu wykorzystamy wymienioną poprzednio funkcję bloginfo() która wywołana z parametrem 'url' zwróci adres strony głównej naszego bloga, zaś wywołana z parametrem 'name' zwróci jego nazwę.

Niżej wyświetlimy łącza do listy naszych stron (wp_list_pages('title_li=')) oraz kategorii (wp_list_categories('title_li=')), gdyż podobno im więcej crosslinków tym lepiej.

Jesli chodzi o funkcję wp_list_pages('title_li='), możemy ją sparametryzowac według naszego uznania, dla przykładu kiedy chcemy ograniczyć liczbę wyświetlanych stron do kilku najistotniejszych, możemy zrobić to w sposób następujący:

<?php wp_list_pages('include=1,5,8&title_li=' ); ?>


gdzie 1, 5 i 8 są identyfikatorami stron (page id). Funkcja akceptuje również wiele innych parametrów:

<?php $args = array(

    // parametry => wartosci domyślne parametrów

    'depth'        => 0,

    'show_date'    => '',

    'date_format'  => get_option('date_format'),

    'child_of'     => 0,

    'exclude'      => '',

    'include'      => '',

    'title_li'     => __('Pages'),

    'echo'         => 1,

    'authors'      => '',

    'sort_column'  => 'menu_order, post_title',

    'link_before'  => '',

    'link_after'   => '',

    'walker'       => '',

    'post_type'    => 'page',

    'post_status'  => 'publish' 

); ?>


z których warto wymienić
  • depth: określający maksymalny poziom zagłębienia do którego sięgamy w hierarchii stron  (0 = bez ograniczeń)
  • child_of: jeśli jest różny od zera, to wymusza wyświetlenie jedynie stron podrzędnych strony o podanym w tym parametrze identyfikatorze
  • exclude: lista identyfikatorów stron które mają zostać wykluczone
  • title_li: tytuł listy wyświetlanych stron
  • sort_column: sposób sortowania wyników funkcji.

Na samym dole stopki wyświetlimy łącza do kanałów RSS'owych serwujących nasze artykuły: bloginfo('rss2_url') oraz komentarze: bloginfo('comments_rss2_url').

Tak oto otrzymamy kompletna stopkę naszego bloga wzbogaconą o gromadkę linków:

</div><!-- #main -->

    <div id="footer"> <!-- stopka -->

        <div id="footer-inner"><!-- #footer-inner, wewnętrzny kontener stopki -->

            <p>

                <a href="<?php bloginfo('url'); ?>" title="<?php bloginfo('name'); ?>">

                    <?php bloginfo('name'); ?>

                </a> jest blogiem o ...

            </p>

            <ul class="footerlinks">
                <?php wp_list_pages('title_li='); ?>
            </ul>

            <ul class="footerlinks">
                <?php wp_list_categories('title_li='); ?>
            </ul>

            <div id="footer-info">               
              <!-- #footer-info --> 
              Copyright by &copy; Windroos
            </div>

        </div><!-- #footer-inner -->

    </div><!-- #footer -->
 
 </div> 
 </body>

</html> 

Pełna treść artykułu

czwartek, 25 października 2012

WordPress: Projektowanie własnego tematu WordPress, część 4

Budujemy temat WordPress

W poprzedniej części rozpoczęliśmy budowę tematu WordPress. Nasze dalsze działania rozpoczniemy od uzupełnienia szablonu nagłówka header.php o kolejne potrzebne elementy.

Obecnie nasz nagłówek zawiera "czysty" html:

<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN" 
          "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml">

<head>
</head>

<body>

<div id="container">

    <div id="header"><!-- nagłówek -->

        <div id="header-inner"><!-- wewnętrzny kontener nagłówka -->

            <div id="firma">
               <!-- #logo, miejsce na logo, znak firmowy itp -->
            </div>

            <div id="nav">
               <!-- #nav, nawigacja górna -->
            </div>

        </div>  <!-- #header-inner -->

    </div><!-- #header -->

    <div id="main">

Na wstępie uzupełnimy go o deklarację wersji językowej strony która umieścimy wewnątrz znacznika <html>:

<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml" <?php language_attributes(); ?>>

Kolejnym krokiem będzie uzupełnienie sekcji head strony w tym meta tagów odpowiedzialnych za definiowanie tytułu, linków do arkuszów stylu itp. W tym celu sekcję <head></head> uzupełnimy w nastepujący sposób:

<head profile="http://gmpg.org/xfn/11">
    <title><?php
        if ( is_single() ) { single_post_title(); }      
        elseif ( is_home() || is_front_page() ) { 
          bloginfo('name'); print '. '; bloginfo('description'); }
        elseif ( is_page() ) { single_post_title(''); }
        elseif ( is_search() ) { 
          bloginfo('name'); print '. Wyniki wyszukiwania dla '.esc_html($s); }
        elseif ( is_404() ) { bloginfo('name'); print '.  Nie znaleziono'; }
        else { bloginfo('name');}
    ?></title>
     
    <meta http-equiv="content-type" content="<?php bloginfo('html_type'); ?>; 
       charset=<?php bloginfo('charset'); ?>" />

   <meta http-equiv="description" content="<?php bloginfo('description'); ?>" />
     
    <link rel="stylesheet" type="text/css" href="<?php bloginfo('stylesheet_url'); ?>" />
     
    <?php if ( is_singular() ) wp_enqueue_script('comment-reply'); ?>
     
    <?php wp_head(); ?>
     
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('rss2_url'); ?>" 
        title="<?php printf( 'Ostatnie posty z %s', esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('comments_rss2_url') ?>" 
        title="<?php printf('Ostatnie komentarze z %s', esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="pingback" href="<?php bloginfo('pingback_url'); ?>" />  
</head>

Znacznik title został uzupełniony kodem php który w zależności od typu strony generuje tytuł na podstawie atrybutów systemowych WordPressa. Dla przykładu dla stron wyszukiwania w tytule poza nazwą bloga (funkcja bloginfo(name);) pojawi się wpis Wyniki wyszukiwania dla oraz zawartość szukanej frazy (funkcja wp_specialchars($s);).

Trzeba tu koniecznie napisać kilka słów o funkcji bloginfo(). Funkcja ta służy do pobierania niektórych atrybutów systemowych WordPressa (głównie z profilu użytkownika i sekcji ustawień podstawowych systemu) i będzie często wykorzystywana we wszystkich szablonach, które zechcecie stworzyć.

W kolejnych wierszach mamy dynamicznie wygenerowane wartości metadanych dla meta tagów content-type i description, następnie zaś link do arkusza stylów.

Kolejny "tajemniczy" wiersz pozwala zainicjować skrypt ładujący wątki komentarzy dla stron, na których komentarze występują.

Funkcja wp_head(); w kolejnym wierszu jest hakiem  który potrzebny jest po to, aby pluginy wyświetlane w dalszej części strony mogły za jego pośrednictwem załadować w nagłówku niezbędne im do funkcjonowania elementy (style, skrypty javascript).

Na koniec mamy odnośniki do RSS oraz pingback (pingback informuje o tym, że ktoś dodał linka do naszego bloga lub wpisu.)

W efekcie wprowadzonych modyfikacji nasz szablon nagłówka wygląda tak oto:

<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN"
       "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml" <?php language_attributes(); ?>>

<head profile="http://gmpg.org/xfn/11">
    <title><?php
        if ( is_single() ) { single_post_title(); }      
        elseif ( is_home() || is_front_page() ) { bloginfo('name'); print '. '; bloginfo('description'); }
        elseif ( is_page() ) { single_post_title(''); }
        elseif ( is_search() ) { bloginfo('name'); print '. Wyniki wyszukiwania dla '.esc_html($s); }
        elseif ( is_404() ) { bloginfo('name'); print '.  Nie znaleziono'; }
        else { bloginfo('name');}
    ?></title>
     
    <meta http-equiv="content-type" content="<?php bloginfo('html_type'); ?>; charset=<?php bloginfo('charset'); ?>" />    
    <meta http-equiv="description" content="<?php bloginfo('description'); ?>" />     
    <link rel="stylesheet" type="text/css" href="<?php bloginfo('stylesheet_url'); ?>" />
     
    <?php if ( is_singular() ) wp_enqueue_script( 'comment-reply' ); ?>
     
    <?php wp_head(); ?>
     
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('rss2_url'); ?>" 
       title="<?php printf('Ostatnie posty z %s',  esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('comments_rss2_url') ?>" 
       title="<?php printf('Ostatnie komentarze z %s', esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="pingback" href="<?php bloginfo('pingback_url'); ?>" />  
</head>

<body>

<div id="container">

    <div id="header"><!-- nagłówek -->

        <div id="header-inner"><!-- wewnętrzny kontener nagłówka -->

            <div id="firma">
               <!-- #logo, miejsce na logo, znak firmowy itp -->
            </div>

            <div id="nav">
               <!-- #nav, nawigacja górna -->
            </div>


        </div>  <!-- #header-inner -->

    </div><!-- #header -->

    <div id="main">

O ile sekcja head dokumentu html wygląda na ukończoną, o tyle kontenery które przygotowaliśmy na informacje w nagłówku strony są nadal puste. Najwyższy czas je uzupełnić.

Na poczatek w sekcji firma umieścimy warunkowy link do naszej strony głównej:
<div id="firma">

   <?php if ( !is_home() && !is_front_page() ) { ?>

       <div id="home-link">
          <a href="<?php bloginfo( 'url' ) ?>" title="<?php bloginfo( 'name' ) ?>" rel="home">
             <?php bloginfo( 'name' ) ?>
          </a>
      </div>

   <?php } ?>

</div> 

Kolejnym elementem niezbędnym na każdej stronie jest menu. Aby załadować w nagłówku menu WordPress skorzystamy z wbudowanej funkcji wp_page_menu(); Funkcja przyjmuje m.in. parametr pozwalający określić sposób uporządkowania wyświetlanych opcji menu oraz parametr pozwalający określić nazwę klasy CSS która zostanie przypisana głównemu kontenerowi menu. Dla przykładu:

wp_page_menu(array( 'menu_class' => 'page-navi', 'sort_column' => 'menu_order' )); 

Wywołanie powyższej funkcji umiescimy wewnątrz kontenera o identyfikatorze nav. Ostatecznie więc szablon nagłówka strony przybierze formę:

<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN"
         "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml" <?php language_attributes(); ?>>

<head profile="http://gmpg.org/xfn/11">
    <title><?php
        if ( is_single() ) { single_post_title(); }      
        elseif ( is_home() || is_front_page() ) { bloginfo('name'); print '. '; bloginfo('description'); }
        elseif ( is_page() ) { single_post_title(''); }
        elseif ( is_search() ) { bloginfo('name'); print '. Wyniki wyszukiwania dla '.esc_html($s); }
        elseif ( is_404() ) { bloginfo('name'); print '.  Nie znaleziono'; }
        else { bloginfo('name');}
    ?></title>
     
    <meta http-equiv="content-type" content="<?php bloginfo('html_type'); ?>; charset=<?php bloginfo('charset'); ?>" />    
    <meta http-equiv="description" content="<?php bloginfo('description'); ?>" />     
    <link rel="stylesheet" type="text/css" href="<?php bloginfo('stylesheet_url'); ?>" />
     
    <?php if ( is_singular() ) wp_enqueue_script( 'comment-reply' ); ?>
     
    <?php wp_head(); ?>
     
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('rss2_url'); ?>" 
       title="<?php printf('Ostatnie posty z %s',  esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="alternate" type="application/rss+xml" href="<?php bloginfo('comments_rss2_url') ?>" 
       title="<?php printf('Ostatnie komentarze z %s', esc_html( get_bloginfo('name'), 1 ) ); ?>" />
    <link rel="pingback" href="<?php bloginfo('pingback_url'); ?>" />  
</head>

<body>

<div id="container">

    <div id="header"><!-- nagłówek -->

        <div id="header-inner"><!-- wewnętrzny kontener nagłówka -->

            <div id="firma">

               <?php if ( !(is_home() || is_front_page()) ) { ?>

                  <div id="home-link"> 
                     <a href="<?php bloginfo( 'url' ) ?>" title="<?php bloginfo( 'name' ) ?>" rel="home"> 
                        <?php bloginfo( 'name' ) ?> 
                     </a> 
                 </div>

               <?php } ?>

            </div> 

            <div id="nav">
               <?php wp_page_menu(array( 'menu_class' => 'page-navi', 'sort_column' => 'menu_order' )); ?>
            </div>

        </div>  <!-- #header-inner -->

    </div><!-- #header -->

    <div id="main">

Na kolejnym etapie budowy tematu WordPress przystąpimy do uzupełniania stopki strony o elementy generowane przez silnik CMSa.

WordPress: Projektowanie własnego tematu WordPress, część 3

Od teorii do praktyki

W tym miejscu na moment porzucimy omawianie zasad działania WordPressa. Znamy już podstawową strukturę tematów, składających się na nie szablonów oraz funkcję najciekawszego mechanizmu systemu, czyli pętli.

Jak już wiemy "pliki szablonów są podstawowym składnikiem każdej strony WordPressa. Jak elementy puzzli poszczególne szablony składane są dynamicznie przez silnik systemu w całą stronę w odpowiedzi na żądanie wyświetlenia jej wysłane przez klienta."

Czas najwyższy aby zderzyć teorię z rzeczywistością. Wyobraźmy sobie, że docelowa struktura naszej strony www wyglądać będzie następująco:

<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN" 
          "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml">

<head>
</head>

<body>

<div id="container">

    <div id="header"><!-- nagłówek -->

        <div id="header-inner"><!-- wewnętrzny kontener nagłówka -->

            <div id="firma">
               <!-- #logo, miejsce na logo, znak firmowy itp -->
            </div>

            <div id="nav">
               <!-- #nav, nawigacja górna -->
            </div>

        </div>  <!-- #header-inner -->

    </div><!-- #header -->


    <div id="main">

        <div id="container">

            <div id="content">
               <!-- #content, główny kontent strony --> 
            </div>

        </div><!-- #container -->

        <div id="primary" class="widget-area">

        </div><!-- #primary .widget-area -->

        <div id="secondary" class="widget-area">

        </div><!-- #secondary -->

    </div><!-- #main -->
 
    <div id="footer"> <!-- stopka -->

        <div id="footer-inner"><!-- #footer-inner, wewnętrzny kontener stopki -->
 
            <div id="footer-info">                
              <!-- #footer-info --> 
            </div>

        </div><!-- #footer-inner -->

    </div><!-- #footer -->
</div>

</body>
</html>

Jak widać nasza strona jest dokumentem xhtml (transitional, ponieważ jest to obecnie najlepiej "sprawujący się" format dla WordPress),  a składa się ogólnie mówiąc z nagłówka i stopki z kilkoma elementami wewnętrznymi oraz z głównego "kontenera" na treść w postaci div'a o identyfikatorze "main". Słowo kontener użyte zostało w tym kontekście nieprzypadkowo. Zobaczymy zaraz, że większość widocznych na listingu elementów typu div pełni funkcję kontenerów na fragmenty kodu xhtml które generował będzie silnik WordPress.

Div "main" zawiera między innymi kontener na zasadniczą treść strony (div o identyfikatorze "content") oraz dwa kontenery na widgety. Wygląd oraz położenie tych elementów na stronie określimy w arkuszu stylów CSS, obecnie zaś wystarczy wiedzieć, iż wyświetlone zostaną one w 3 kolumnach. Element #content umieszczony został jako pierwszy w przedstawionej strukturze, gdyż rozwiązanie takie jest najbardziej przyjazne wyszukiwarkom (zasadnicza treść umieszczona przed widgetami, czyli pod kątem pozycjonowania mniej istotną zawartością).

Szablony fragmentów strony

Nasza wzorcowa struktura strony musi zostać obecnie przełożona na formę zrozumiałą dla WordPressa. W tym celu podzielmy wzorcowy html na fragmenty które odpowiadać będą fragmentom strony w ramach tematu (WordPress theme).

Na pierwszy ogień weźmiemy nagłówek i stopkę. Szablon nagłówka strony utworzymy poprzez "wycięcie" z wzorca fragmentu kodu xhtml rozpoczynając od znacznika <html> (a właściwie deklaracji DOCTYPE) poprzez nagłówek html'a, znacznik <body> po otwierający główny kontener znacznik <div id="main"> włącznie:

<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN" 
          "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd">
<html xmlns="http://www.w3.org/1999/xhtml">

<head>
</head>

<body>

<div id="container">

    <div id="header"><!-- nagłówek -->

        <div id="header-inner"><!-- wewnętrzny kontener nagłówka -->

            <div id="firma">
               <!-- #logo, miejsce na logo, znak firmowy itp -->
            </div>

            <div id="nav">
               <!-- #nav, nawigacja górna -->
            </div>

        </div>  <!-- #header-inner -->

    </div><!-- #header -->

    <div id="main">

Otrzymany w ten sposób szablon zapisujemy pod nazwą header.php. Podobnie czynimy tworząc szablon stopki. Kopiujemy kod html poczynając od znacznika zamykającego kontener główny a kończąc na tagu zamykającym dokument:

</div><!-- #main -->
 
    <div id="footer"> <!-- stopka -->

        <div id="footer-inner"><!-- #footer-inner, wewnętrzny kontener stopki -->
 
            <div id="footer-info">                
              <!-- #footer-info --> 
            </div>

        </div><!-- #footer-inner -->

    </div><!-- #footer -->
</div>

</body>
</html>

Otrzymany w ten sposób szablon zapisujemy jako plik footer.php.

Kolejnym naszym krokiem powinno być stworzenie pliku index.php. Jak łatwo się domyślić, jego treść uzyskujemy kopiując pozostały we wzorcu nieskopiowany dotychczas kod:

        <div id="container">

            <div id="content">
               <!-- #content, główny kontent strony --> 
            </div>

        </div><!-- #container -->

        <div id="primary" class="widget-area">

        </div><!-- #primary .widget-area -->

        <div id="secondary" class="widget-area">

        </div><!-- #secondary -->

Aby szablon miał szanse działać, plik index.php uzupełniamy kodem php odpowiedzialnym za ładowanie nagłówka i stopki:

        <?php get_header(); ?> 
 
        <div id="container">

            <div id="content">
               <!-- #content, główny kontent strony --> 
            </div>

        </div><!-- #container -->

        <div id="primary" class="widget-area">

        </div><!-- #primary .widget-area -->

        <div id="secondary" class="widget-area">

        </div><!-- #secondary -->
 
        <?php get_footer(); ?> 

W ten sposób uzyskaliśmy główny plik szablonu, od załadowania którego silnik WordPress rozpoczyna procedurę aplikowania wskazanego tematu. Jednakże budowa szablonu bynajmniej nie kończy się w tym miejscu, zaś kolejnym etapem naszych działań będzie uzupełnienie szablonów nagłówka i stopki o kolejne niezbędne elementy.

Ciąg dalszy wkrótce ...

Pełna treść artykułu

sobota, 20 października 2012

Matematyka i Web Design: liczby Fibonacci'ego

Zrozumienie czym jest ciąg Fibonacci'ego wymaga od nas "cofnięcia się" do czasów kursu matematyki w szkole średniej (na pierwszym roku studiów?). To oczywiście żart, zakładam bowiem, że teoria ciągów nie jest nikomu obca.

Ciąg Fibonacci'ego to ciąg liczb naturalnych określony rekurencyjnie w sposób następujący:


Rys. definicja ciągu Fibonacci'ego

Innymi słowy, ciąg składa się z elementów (dla n>1) których wartość jest sumą dwóch poprzednich składników. Pierwszych piętnaście wartości ciągu to: 0, 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, 34, 55, 89, 144, 233, 377.

Ciąg zawdzięcza swoją nazwę matematykowi z Pizy, Leonardowi, który pod nazwiskiem Fibonacci wydał w 1202 roku słynną księgę Liber Abaci. Ojciec Leonarda nosił przydomek Bonacci, stąd syn został Fibonaccim (filius Bonacci - syn dobrotliwego).

Ciąg Fibonacciego wiąże się z takimi koncepcjami matematycznymi jak:
  • Złoty podział odcinka stworzony po raz pierwszy przez Euklidesa
  • Złoty podział prostokąta(złoty prostokąt)
  • Złoty kąt
  • Złota spirala i spirala fibonacciego
  • Elipsa logarytmiczna
Koncepcja złotego podziału popularna już w starożytności znacznie wyprzedziła czasy Fibonacciego. Nie zmienia to jednak faktu, iż w wyniku podzielenia każdej z liczb ciągu przez jej poprzednik otrzymuje się iloraz oscylujący wokół 1,618 - liczby złotego podziału. W miarę zwiększania się liczb zmniejszają się odchylenia od tej wartości. Dokładna wartość granicy jest złotą liczbą:

Φ= 5+12 = 1,6180339887498948482...

Za średniowiecznym włoskim matematykiem Lucą Pacioli przyjęto, że będąca miarą złotego podziału liczba Φ przybliżana jest z dokładnością do trzech miejsc po przecinku . Stąd też w opracowaniach często podaje się, że Φ=1,618.

Liczba  Φ posiada wiele ciekawych własności matematycznych, na przykład:

Φ= 1+ 1+ 1+ 1+ ... = 1+ 1 1+ 1 1+ 1 1+ 1 1+ 1 ... = 1,6180339887498948482...

Złoty prostokąt to prostokąt którego krawędzie pozostają w złotym stosunku. Okazuje się, że po dorysowaniu doń kwadratu o boku równym dłuższemu bokowi prostokąta otrzymuje się nowy, większy złoty prostokąt. Stąd stosunek długości boków wyraża się zależnością:

Φ= ab = a+ba = 1,6180339887498948482...

Odpowiednio w drugą stronę, odcinając od złotego prostokąta kwadrat o boku równym krótszemu bokowi prostokąta otrzymuje się prostokąt, którego boki nadal pozostają w złotym stosunku.
Powtarzając te czynności otrzymuje się kolejne coraz większe lub coraz mniejsze złote prostokąty.

Rys. Złoty prostokąt (źródło: wikipedia.org)

Złotym kątem jest kąt środkowy oparty na mniejszym z dwóch łuków powstałych w wyniku złotego podziału okręgu ( w przybliżeniu jest to 137,5 stopnia). Iloraz miary tego kąta i jego dopełnienia do kąta pełnego jest równy złotej liczbie (stąd nazwa). Jeśli jako a oznaczymy łuk na którym oparty jest złoty kąt, jako b jego dopełnienie do 360 stopni, zaś jako c obwód okręgu, to otrzymamy zależność:

Φ= ab = ca = 1,6180339887498948482...


Rys. Złoty kąt (źródło: wikipedia.org)

Złoty kąt pełni ważna rolę w teorii ulistnienia jako kąt dywergencji (kąt, jaki tworzą między sobą promienie biegnące od osi łodygi do 2 kolejno tworzonych liści). Bracia Bravais badając rośliny zauważyli, że najczęściej występującym kątem dywergencji jest złoty kąt.

Złota spirala i spirala fibonacciego są spiralami których proporcje są oparte o proporcje serii złotych prostokątów. Spirale konstruujemy wrysowując je w kwadraty o długościach boków proporcjonalnych do wartości kolejnych liczb ciągu. Złota spirala jest właściwie serią ćwierć okręgów wpisanych w kwadraty. które z kolei zostały wpisane w złote prostokąty jak widać to na poniższym rysunku


Rys. Złota spirala

Obie spirale zbliżone są proporcjami, jednakże złota spirala jest spiralą logarytmiczną, zaś spirala fibonacciego nie. Kształty spiralne zbliżone do wymienionych spotykane są niezwykle często w przyrodzie. Wymienić tu można:
  • kształt muszli ślimaka
  • kształt ramion galaktyk, w tym drogi mlecznej
  • kształt wirów huraganów i tornad
Złota elipsa to elipsa której osie pozostają w złotej proporcji. Nikogo zapewne nie zdziwi, iż jest ona uważana za najbardziej proporcjonalną figurę tego typu i także posiada wiele ciekawych właściwości geometrycznych.

Liczby Fibonacciego pojawiają się w tak wielu sytuacjach i zjawiskach, że wydaje się to zupełnie nieprawdopodobne. Ciąg fibonacciego opisuje np. liczbę pędów rośliny jednostajnie przyrastających w kolejnych latach. W słoneczniku możemy zaobserwować dwa układy linii spiralnych, wychodzących ze środka. Liczba linii rozwijających się zgodnie z ruchem wskazówek zegara wynosi 55 natomiast 34 skręconych w przeciwną stronę. Takie same spirale można zaobserwować na wielu innych roślinach ( np. kalafior, ananas). Liczby spiral występujących w tych roślinach są kolejnymi liczbami Fibonacciego.

Liczby Fibonacciego były i są stosowane w wielu aspektach działalności i twórczości człowieka. W XX wieku ciąg Fibonacciego stosowany był przez niektórych kompozytorów do proporcjonalnego porządkowania rytmu lub harmonii. Na ciągu Fibonacciego zbudowane jest między innymi Trio klarnetowe Krzysztofa Meyera. Złote proporcje wywodzące się z ciągu Fibonacciego wykorzystano w starożytności podczas wznoszenia piramidy Cheopsa w Gizie oraz Partenonu w Grecji.
Wartości oraz proporcje wywodzące się z ciągu Fibonacciego wykorzystuje się współcześnie w wielu dziedzinach związanych z projektowaniem. Web Design jest dziedziną gdzie również warto rozważyć ich stosowanie. W jednym z moich poprzednich artykułów pisałam o złotym podziale w projektowaniu stron internetowych. Ale też pozostałe opisane konstrukty matematyczne wykorzystać możemy projektując grafikę stron internetowych.

Z uwagi na swoje cechy w tym przypisywaną im "naturalność" złoty podział, złoty prostokąt oraz złota spirala znajdują swoje szerokie zastosowanie w dziedzinie niezwykle bliskiej projektowaniu stron www, a mianowicie w fotografii, gdzie należą do kanonu komponowania zdjęć.

Dzieje się tak, ponieważ umysł ludzki postrzega proporcje opisane liczbami Fibonacciego jako wyjątkowo eleganckie i klasyczne. Projektant jest w gruncie rzeczy ograniczony jedynie własną kreatywnością jeśli chodzi o wykorzystanie zasad klasycznych proporcji. Najczęściej wartości wynikające ze stosunku kolejnych liczb Fibonacciego stosuje się do obliczania rozmiaru poszczególnych bloków strony. Nie chodzi tutaj o to, aby rozmiary bloków strony były dokładnie równe kolejnym liczbom z ciągu Fibonacciego, możemy zastosować odpowiedni przelicznik. Tak czy inaczej bowiem uzyskamy w ten sposób odpowiednie proporcje elementów.

Dla przykładu w wielu swoich projektach korzystam z proporcji wyliczonych z ciągu fibonacciego budując elementy siatki na której opieram kompozycję całej witryny.

Trzeba przy tym pamiętać, iż opieranie proporcji elementów strony o proporcje złotych prostokątów czy podobne konstrukcje wiąże się z pewną umownością. O ile strony internetowe ze swojej natury posiadają określoną szerokość, o tyle długość strony jest zwykle płynna i dostosowuje się do rozmiarów zawartości (na przykład ilości tekstu). Możemy jedynie zadbać, aby proporcje elementów widocznych w danej chwili na ekranie były odpowiednio zestawione.

Ciąg dalszy nastąpi...

sobota, 13 października 2012

Jak budować własny Fan page

W kolejnej części cyklu artykułów o Fan pages na Facebooku spróbujemy przyjrzeć się temu, jak zorganizować własną stronę fanów.
Przy pomocy Facebook’a można zrobić niemalże wszystko. Poza komunikowania się z przyjaciółmi, Facebook pozwala grać w gry, organizować imprezy, umawiać sesje zdjęciowe, dzielić się filmami czy muzyką. Media społecznościowe mogą być potężnym narzędziem promocyjnym, dlatego warto aby właściciele firm również przyłączali się do tego szaleństwa. W poprzednim artykule na temat Fan pages pisałam o tym bardziej szczegółowo.
Wracając do Fan page, stworzenie własnej strony jest łatwe i nie wymaga szczególnych kompetencji technicznych. Jednak aby Twój „Fanpejdż” miał szansę odnieść sukces, trzeba zadbać o kilka istotnych szczegółów.

Dobra strona startowa
Landing page” czyli strona startowa jest pierwszą rzeczą, jaką użytkownik widzi na Twoim Fan page. Pierwsze wrażenie jest bardzo istotne, gdyż może go ono przekonać potencjalnego fana do pozostania na stronie, a co więcej do tego by ją „polubił”. Dlatego trzeba mieć bardzo dobrą stronę docelową. Ważna jest grafika, ogólny wygląd strony. Możesz też osiągnąć wyjątkową i przekonującą stronę przy użyciu odpowiednich aplikacji. Dodając do nich odpowiednią treść w sposób pozytywny pobudzisz zainteresowanie użytkownika.

Pamiętaj o wizerunku firmy
W Twoim Fan page wyróżniać się będą przede wszystkim dwie ilustracje, ale wszystkie inne fotografie które zamieszczasz muszą budować pozytywny wizerunek firmy. Na stronie startowej warto podać dane teleadresowe firmy, tak aby Twoi potencjalni Klienci wiedzieli gdzie znaleźć Cię w realu.

Dobra nazwa strony
Nazwa jest bardzo istotna. Dobierz ją tak, aby była łatwa do zapamiętania. Prawdopodobnie najlepszym pomysłem będzie użycie w nazwie Twojej firmy. Warto postarać się tak skonstruować nazwę aby odnieść jakieś korzyści w zakresie indeksowania strony przez wyszukiwarki, z drugiej jednak strony nazwa nie może być zbyt nachalną reklamą, przeładowaną dodatkowo słowami kluczowymi. Pamiętaj że nazwa Fan page pojawiać się będzie w razie aktualizacji na profilach Twoich klientów, a nic tak bardzo nie drażni jak wiadomości opatrzone „spamerskimi” tytułami. Jest to najszybsza droga do tego, aby użytkownik przestał je czytać i wyrzucił je ze swojego pulpitu.

Pełna treść artykułu

czwartek, 11 października 2012

Dlaczego warto mieć Fan page

Zapewne wielu z nas zna osoby spędzające na Facebooku całe dnie. Takie zjawisko jak i samą popularność Facebooka można rozpatrywać wielostronnie, gdy jednak spojrzeć na nie chłodno z pozycji właściciela firmy czy też pracownika działu marketingu, to łatwo zauważyć rodzące się okazje. Facebook oferuje nam darmowe narzędzie marketingowe z którego żal nie skorzystać.
Jeśli więc masz firmę a nie masz jeszcze Fanpage, to tracisz bezpowrotnie okazję darmowej reklamy, tracisz po prostu wielu potencjalnych klientów.

Oto kilka powodów, dla których powinieneś jak najszybciej utworzyć Facebook Fan Page:

Po pierwsze i najważniejsze,  obecnie Facebook chwali się niemal miliardem użytkowników na całym świecie. Czy w świetle tej wiadomości trzeba dodatkowo tłumaczyć dlaczego warto reklamować się na Facebooku? Szczególnie gdy to nic nie kosztuje?

Fan page na Facebooku zapewnia stałą interakcję z klientem. Jeśli osoba "polubi" Twoją stronę, to jednocześnie zapisuje się na informacje o aktualizacji Twojego "fanpejdża". Gdy tylko wprowadzisz na stronie nowe informacje, informacja o tym zostanie przekazana Twoim potencjalnym klientom.

Interakcje mogą być znacznie głębsze. Jeśli ktoś lubi twój Fan page, to jednocześnie udostępnia Ci możliwość korzystania ze wspólnych narzędzi komunikacyjnych. Od momentu gdy ktoś Cię polubi, otrzymujesz możliwość komunikowania się z nim poprzez dyskusje, ankiety itp.

Łatwość poszerzania bazy klientów to także kolejna zaleta Fan page. Gdy rozsądnie prowadzisz swojego "fanpejdża", umieszczasz na nim artykuły czy filmy, to mogą one być (i zwykle są) udostępniane przez tych którzy lubią Twoją stronę kolejnym użytkownikom bez Twojego udziału. Dzięki temu pochodzące od Ciebie materiały są promowane i rozpowszechniane rękami Twoich Klientów. Facebook to doprawdy genialne narzędzie marketingowe.

W końcu świat reklamy ewoluuje w kierunku reklamy sprofilowanej pod zainteresowania klienta. A mechanizmy Facebooka dostarczają klientom takich reklam które współgrają z ich zainteresowaniami. W końcu znajomi dzielą się między sobą tym, co jest zgodne z zainteresowaniami czy potrzebami obu stron.

Pełna treść artykułu



wtorek, 9 października 2012

"Landing page"

Hasło „landing page” oznacza pierwszą stronę witryny, stronę na której najczęściej „lądują” internauci. Wszystkie witryny i portale internetowe, nawet jeśli nie są zaprojektowane w wyjątkowy sposób, mają swoją landing page.
Landing page (strona docelowa) ma istotny wpływ na wizerunek każdej witryny, a szczególnie witryny e-commerce. Słabo zaprojektowane mogą wpływać negatywnie na rozwój firmy w internecie, przemyślane strony tego typu mogą zwiększyć ruch na stronie, sklepie, zachęcając do akcji i podejmowania dalszych działań. Przyczyniają się tym samym do sukcesu strony firmowej.
Najważniejszym miernikiem skuteczności „landing page” jest tzw. "współczynnik odrzuceń" jest to procent użytkowników, którzy natychmiast opuszczają witrynę bez żadnego innego kliknięcia. Ilość odrzuceń jest odwrotnie proporcjonalna do skuteczności strony docelowej. Wysoki wskaźnik odrzuceń zasadniczo oznacza, że strona docelowa nie jest na tyle przekonująca dla odwiedzających, aby wykazali większe zainteresowanie nią lub podejmowali na niej inne działania. Normalnie, strona główna jest podstawową stroną docelową większości typowych witryn, jednakże coraz częściej właściciele stron umieszczają „landing page” poza stroną główną i to z dobrym skutkiem.
Większość użytkowników woli pomijać informacje, które są dla nich nieistotne. Chcą otrzymać dokładnie to czego poszukują czyli „landing page”, która dostarcza dokładnie tych poszukiwanych informacji. Unikają tym samym straty czasu spowodowanej koniecznością klikania ze strony na stronę. Strony docelowe spełniają swoje zadanie, gdy właściciel zdaje sobie sprawę z tego jaki rodzaj użytkowników jest na nią kierowanych, wie co odwiedzający musi kliknąć aby znaleźć się na jego stronie. Przykład: Potencjalny klient po kliknięciu w reklamę produktu nie chce przechodzić przez szereg stron aby znaleźć informacje o produkcie. Chce te informacje otrzymać po jednym kliknięciu.
Nie wszyscy odwiedzający szukają tych samych informacji, jedni mogą kliknąć na Twój link po przeczytaniu artykułu, który udostępniłeś w przeglądarce podczas gdy drudzy dotrą do strony po wejściu na Twoją reklamę. Dla każdego szczególnego gościa można zaprojektować landing page, która zaspokoi jego potrzeby i zawiera informacje których poszukuje.
Landing pages powinny być poddane ocenie ich efektywności. Opisany wcześniej wskaźnik odrzuceń jest kluczowym miernikiem ale nie jedynym. Innym miernikiem jest sukces tzw. „kolejnej akcji”, może to być zakup produktu, uzyskanie większej ilości informacji, zapisanie się na darmowe testy produktu itd. Możemy określić tzw. współczynnik konwersji poprzez podzielenie liczby podejmujących działania na liczbę odwiedzających. Typowy współczynnik konwersji wynosi 3 do 5 procent dla wiodących stron oraz 1 do 2 procent dla stron e-commerce. Twoja witryna osiągnie sukces jeśli otrzymasz wynik dwukrotny.
Pojęciem, które jest nieodłącznym elementem tworzenia skutecznych stron docelowych jest tzw. "wyrównanie". Jest to połączenie między źródłem (skąd użytkownik przychodzi) i strony docelowej. Im bardziej są związane, tym wyższy sukces konwersji.
Dobrym przykładem jest baner reklamowy konkretnego produktu z firmy kosmetycznej. Kliknięcie w baner reklamowy i skierowanie użytkownika bezpośrednio na „landing page” z opisem dokładnie tego produktu, daje to bardzo wysoki współczynnik konwersji.
DOBRA LANDING PAGE POWINNA BYĆ:
Wiarygodna
Strona musi zyskać zaufanie odwiedzającego poprzez wiarygodny wygląd. Usuń wszystko, co może spowodować negatywne skojarzenia w świadomości użytkowników, takie jak:
-brak informacji kontaktowych
-błędy gramatyczne i literówki
-potoczne wyrażenia
-rozciągnięta, toporna grafika
-zbyt dużo czcionek typu serif ( np. Times New Roman )
Przekonująca
Twoja strona musi być w stanie przekonać gości, że produkt lub usługa może pomóc im osiągnąć ich cel. Pamiętaj, o tym co jako pierwsze przyciągnęło gości do Twojego produktu, więc możesz zrozumieć, czego odwiedzający szuka.
Rozpoznawalna
Twoja strona musi wywołać w odwiedzającym myśl „To jest dokładnie tom czego szukam!” zaraz po załadowaniu.
Zachęcająca do akcji
Musisz nałożyć nacisk na podjęcie akcji przez użytkownika, podczas gdy jest on na stronie docelowej.
JAK ZAPROJEKTOWAĆ SKUTECZNĄ STRONĘ DOCELOWĄ.
Oto główne zasady, które prowadzą użytkownika w procesie tworzenia skutecznej strony docelowej:
Czytaj dalszy ciąg artykułu

wtorek, 21 sierpnia 2012

Strona internetowa Klubu Malucha Bajeczna Akademia

Chcę się pochwalić miłym dla oka projektem strony internetowej przedszkola Bajeczna Akademia. Oprawę przygotowałam przy użyciu bardzo fajnego GPLowego narzędzia MyPaint które świetnie sprawdza się przy pracy z tabletem graficznym.